"Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci".
Zdaje mi się, że nie chodzi tu jak to teraz jest modne, o zaprzeczanie grzechowi i usprawiedliwianie go, ale o pokorne przyznanie, że porażki w walce z grzechem są osobistym i częstym doświadczeniem kazdego z nas.
Nikt z nas nie ma podstaw występować z pozycji lepszego, komu się bardziej udało.
