25 stycznia 2021

Idą nowi starym śladem

 

Kurz się wzbija na Patriarszych Prudach. 
Oto nadchodzą nowi prezesi Massolitu wszechmocni, redaktorzy ponad stan oczytani. Sprężystym krokiem, już bez poetów ikoną podszytych, suną i snują: plany na wieczór, na lata i stulecia. Dla siebie, ludzkości, dla tych co być mają i nie mają. 

Upaja ich ten widok spraw toczących się rytmem wyznaczonym, dopiętych na ostatni guzik tak, że tchu w sumieniu braknie. Błoga zaś bezkarność chłodzi, jak ciepły napój morelowy.


Pieni się w umysłach pycha żywota szyderstwem z bezsilnych pariasów zaprawiona, nie mniej krwawo, niż w Berliozowej czaszce. 
Chwilowo niezwyciężeni, w mniemaniu swoim wznoszą się nad ludzi, anioły i demony. 
Tymczasem jeszcze chwila i nowi podążą starym śladem. 
Nie czytali Starca Bułhakowa. 


Zaprawdę bowiem, dla bezbożnych nowych Michałów Aleksandrowiczów, 
Annuszka nie tylko kupiła olej słonecznikowy, 
ale może go nawet już wylała.


17 stycznia 2021

ABC czyli Atlas Bakcyli Chrześcijańskich – F jak frakcyjność

Z politycznego punktu widzenia jestem w najgorszej konfiguracji: 


W Zgromadzeniu płynącym szerokim międzynarodowym i międzyzakonnym lewoskrętnym strumieniem – nieuleczalnie nielewomyślna, szukająca dziury w postępie i – o zgrozo – z upodobaniem karmiąca się "przedsoborowiem". 
Za to w środowisku tradycyjnym – podejrzanie nieśpieszna do natychmiastowego cięcia brzytwą Ockhama napotkanych nadużyć liturgicznych razem z ich nieszczęsnymi autorami i mamrocząca pod nosem, że diabła wcale nie zniechęca do łowów fakt, że upatrzona ofiara na kolanach i ad orientem studiuje św. Tomasza. 
Wśród charyzmatyków – uparcie nastrojoodporna, podejrzliwa i jak mantrę powtarzająca, że nie każdy duch jest Duchem Świętym, nawet jak przynosi worek fajerwerków. 
Znajomych z Drogi z kolei – irytująca niewygodnymi pytaniami i smutnym dystansem, z jakim spoglądam na neoński Olimp. 


A mogłoby byc tak prosto: opowiedzieć się całkowicie po którejś ze stron i przyjąć stosowny świato- Bogo- oraz człowieko-pogląd i żyć długo i szczęśliwie na wyspie Wtajemniczonych pośród Oceanu Błądzących. 
Ale czy byłoby prawdziwie i sprawiedliwie? 

Łatwo przychodzi nam nieświadomie potraktować Mistyczne Ciało Chrystusa jak izbę parlamentu, na której jest lewica, prawica i centrum. Rozsadzić siebie i resztę według własnego uznania i zachowywać dyscyplinę partyjną wśród członków swojego ugrupowania. 
Tymczasem nieskończoną ilość razy przypatrywałam się, jak Łaska Boża działa w każdej z tych "frakcji". 
I choć niemądrym i naiwnym byłoby zaprzeczać różnicom, racjom, błędom i podziałom, to niesprawiedliwym byłoby również twierdzić, że z chwilą, kiedy ktoś – dajmy na to – wstąpi na Drogę albo zafascynuje się ruchem charyzmatycznym, Pan Bóg automatycznie zakręca kurek z łaską. Tak samo odwrotnie: nie ma żadnej "opcji" wolnej od pokus, upadków i błądzenia, a nawet od tragedii wyboru potępienia. 


Bakcyl frakcyjności czyha na każdym miejscu naszej kościelnej planszy. Od lewa do prawa, od postępu po Tradycję, od zielonoświątkowujących po judaizujących, od otwartych do moherowych. 
I nie chodzi o to, by hołdować relatywizmowi, przymykać oczy lub uprawiać kościelną odmianę "political corectness", ale aby zawsze mieć przed oczami taką to rozmowę Pana Jezusa z aniołami: 

Inną przypowieść im przedłożył: «Królestwo niebieskie podobne jest do człowieka, który posiał dobre nasienie na swej roli. Lecz gdy ludzie spali, przyszedł jego nieprzyjaciel, nasiał chwastu między pszenicę i odszedł. A gdy zboże wyrosło i wypuściło kłosy, wtedy pojawił się i chwast. Słudzy gospodarza przyszli i zapytali go: "Panie, czy nie posiałeś dobrego nasienia na swej roli? Skąd więc wziął się na niej chwast?" Odpowiedział im: "Nieprzyjazny człowiek to sprawił". Rzekli mu słudzy: "Chcesz więc, żebyśmy poszli i zebrali go?" A on im odrzekł: "Nie, byście zbierając chwast nie wyrwali razem z nim i pszenicy. Pozwólcie obojgu róść aż do żniwa; a w czasie żniwa powiem żeńcom: Zbierzcie najpierw chwast i powiążcie go w snopki na spalenie; pszenicę zaś zwieźcie do mego spichlerza"».

(...) Przystąpili do Niego uczniowie i prosili Go: «Wyjaśnij nam przypowieść o chwaście!» On odpowiedział: «Tym, który sieje dobre nasienie, jest Syn Człowieczy. Rolą jest świat, dobrym nasieniem są synowie królestwa, chwastem zaś synowie Złego. Nieprzyjacielem, który posiał chwast, jest diabeł; żniwem jest koniec świata, a żeńcami są aniołowie. Jak więc zbiera się chwast i spala ogniem, tak będzie przy końcu świata. Syn Człowieczy pośle aniołów swoich: ci zbiorą z Jego królestwa wszystkie zgorszenia i tych, którzy dopuszczają się nieprawości, i wrzucą ich w piec rozpalony; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. Wtedy sprawiedliwi jaśnieć będą jak słońce w królestwie Ojca swego. 

Mt 13, 24-30.36-42 

Pszenica i kąkol splatają się w sercu każdego z nas. 
Aż do żniwa. 

A jak mówi św. Paweł: 

Przeto nie sądźcie przedwcześnie, dopóki nie przyjdzie Pan, który rozjaśni to, co w ciemnościach ukryte, i ujawni zamiary serc. Wtedy każdy otrzyma od Boga pochwałę. 

1 Kor 4,5

13 stycznia 2021

Sztuka życiowego wariactwa (przygrywa: Cateen - Hayato Sumino, patronuje: G. K. Chesterton)

Codzienność podrzuca nam tylko melodię. 
Wariacja na temat zadany przez życie leży w Twoich rękach. Zawsze. 
Pozwól jedynie, żeby banał, ból czy radość odbiły się echem w ciszy Twojego serca. 
Potem rozprostuj palce i - do dzieła. 
Do arcydzieła!

(A gdzie Chesterton? Kto nie czytał, niech da się porwać szaleństwu "Żywego człowieka")


1 stycznia 2021

życzenia na przekór

 Zamiast zdrowia 

Życzę Ci pokoju czystego serca, 
bo z niego rodzi się radość z tego, co się zdarzyło, niezwyciężona przez chorobę czy porażkę.







Zamiast szczęścia 

Życzę Ci łagodności pokornego serca,

bo ona otwiera oczy na niczym niezasłużone dobro, które właśnie się dzieje.





Zamiast pomyślności 

Życzę Ci ciekawości dziecięcego serca, 

które niecierpliwie oczekuje wypełnienia się tego, co nadchodzi, nieomylnie pomyślanego przez Boga.