Bo wiecie, rozumiecie, my nie mamy nic do zaoferowania. Nic, oprócz Jezusa Chrystusa, najprawdziwszego Boga i najprawdziwszego Człowieka, który za nasze grzechy umarł i zmartwychwstał.
Żadnej władzy, pozycji, bogactwa, bezpieczeństwa, a nawet szczęścia, spokoju, radości i pomyślnosci w życiu.
Tego nie mamy. Jesli coś z tego doswiadczamy lub się tym dzielimy, to tylko dzięki Jezusowi Chrystusowi - w stopniu, w jakim Mu oddaliśmy siebie.
Co gorsza, jeśli - żeby stać się zdolnymi oferować te rzeczy potencjalnym zainteresowanym - pozbędziemy się Jezusa albo jakoś-tam obłaskawimy, udomowimy, uwspółcześnimy i wygładzimy Jego tajemnicę, stracimy nie tylko nasz jedyny Skarb, ale także rację naszego istnienia.
Niby logiczne i jasne ale przez dwa tysiące lat ta pułapka nie rdzewieje.
