4 kwietnia 2026
zanim zmartwychwstanę
30 marca 2026
Stabat Mater
Długo zwlekałam z publikacją tego, co usłyszałam parę lat temu.
Najpierw zaśpiewałam sobie "Stabat Mater" ot tak, jako spontaniczną modlitwę. W trakcie śpiewania, zdałam sobie sprawę, że "daję głos" lamentowi Matki Kościoła nad pewnym kapłanem, który parę dni wcześniej odebrał sobie życie.
Zapisałam, dosłyszałam i dopisałam głosy oraz instrumenty i... Odłożyłam, bo nie miałam do dyspozycji chóru i orkiestry kameralnej, które by to wykonały.
Dalej nie mam i pewnie nigdy nie będę miała, więc po tych paru latach czuję, że dzieląc się z Wami tym moim liturgiczno-muzycznym smutkiem, mogę prosić o szczyptę wyobraźni i modltwę za tych, ktorzy wśród niewyobrażalnych wewnętrznych katuszy, targnęli się na swoje życie.
24 lutego 2026
Modlitwa (z) serca
"Modląc się, nie bądźcie gadatliwi jak poganie."
Jeśli już używam słów, to jest to jedno zdanie:
Po długim czasie udało mi się nagrać węgierską wersję
godzinnej Modlitwy Jezusowej.
To trochę jak plecenie czotek, tylko dźwiękiem.
Daj Boże, komuś może będzie pomocą w modlitwie...
28 lipca 2025
A co, kiedy losy się rozplotą, czyli piosenka na czas.
Piosenka niby „na czas”, a powstawała latami. Najpierw jej prosty tekst dojrzewał bardzo długo, chyba ostatnie pięć – sześć lat. Wiele spotkań, oraz splatających się i rozplatających się losów ludzkich budowało ją słowo po słowie.
Potem ubranie w dźwięki: splatanie i rozplatanie kanonu, przeciągające się nagranie.
Nie było „na czas”, wręcz przeciwnie – musiało dużo wody upłynąć, najpierw w Kietrzańskiej Troi, a potem w Dunaju, żebym mogła się z Wami podzielić myślami i doświadczeniami, które próbowałam ubrać w słowa i dźwięki.
22 grudnia 2024
Rozkwitł nam dziś - kolęda węgierska
2 listopada 2024
Modlitwa spod płaszcza (franciszkańskiego)
Pieśń nawiązuje do symbolicznego gestu rozciągnięcia płaszcza przez o. Bernardino (Giuseppe) dal Vago (da Portogruaro), OFM nad bł. Marią od Męki Pańskiej i jej córkami, Misjonarkami Maryi, które to 15 sierpnia 1885 zostały przyjęte do III Zakonu Regularnego Św. Franciszka.
sł. por. Reguła Niezatwierdzona św. Franciszka
muz. s. Małgorzata Korniluk FMM
24 grudnia 2023
Mostan kinyílt egy szép rózsa virág (instrumental)
29 listopada 2023
Tajemnica zezwierzęcenia
W tle dzisiejszego czytania pojawia się postać Nabuchodonozora, o którym Daniel - wyjaśniając tajemnicę napisu na ścianie - tak mówi:
Królu, Najwyższy Bóg dał twemu ojcu, Nabuchodonozorowi, królestwo, wielkość, chwałę i majestat.
Z powodu wielkości mu udzielonej wszystkie ludy, narody i języki odczuwały bojaźń i drżały przed nim. Zabijał, kogo chciał, i pozostawiał przy życiu, kogo chciał; kogo chciał, wywyższał, a kogo chciał, poniżał.
Gdy jednak jego serce uniosło się [pychą], a jego duch utrwalił się w hardości, złożono go z królewskiego tronu i odebrano mu chwałę.
Wypędzono go spośród ludzi, jego serce upodobniło się do serca zwierząt, i przebywał z dzikimi osłami. Żywiono go jak woły trawą, jego ciało zaś zwilżała rosa z nieba, dopóki nie uznał, że Najwyższy Bóg panuje nad królestwem ludzi i że kogo chce, ustanawia nad nimi.
Wydaje mi się, że intelektualnie nie jest to takie oczywiste, ale spoglądając na sprawę wzrokiem ducha i wiary, widać jasno, że im więcej pokory, tym więcej szlachetności, a im bardziej ktoś popada w pychę, tym więcej staje się prostacki, brutalny, odpychający, a wreszcie zwierzęcy.
Potwierdzają to niezliczone historie ludzi będących na szczycie chwały, a jednocześnie na dnie człowieczeństwa. Być może to samo prawo odnosi się także do dziczejącej cywilizacji...
Dla równowagi, załącznik muzyczny:
6 kwietnia 2023
Sekwencja Wielkanocna - kiedy instrumenty nie wytrzymują z radości
25 marca 2023
Kiedy Zwiastowanie wypadnie w sobotę
Dzisiejsze okoliczności przyrody skusiły mnie do podzielenia się piosenką, która powstała jakieś 25 lat temu do słów naszej błogosławionej Założycielki, Marii od Męki Pańskiej.
Lekko i niemal intymnie, w jazzujących klimatach o najgłębszym misterium duszy Maryi.
Niektórzy słyszą tu krakowskie wpływy Grzegorza Turnaua, czemu nie mogę zaprzeczyć, gdyż w swej nastoletniej młodości z upodobaniem karmiłam się jego nieprzewidywalną wyobraźnią muzyczną.
Z kolei jednej z sióstr piosenka ta skojarzyła się z obrazem "Matki Boskiej Codziennej", czyli wieszającej pranie. Coś w tym, w tej piosence, jest ;)
22 lutego 2023
Gorzkie Żale po mojemu
Po cichu, po wielkiemu cichu urodziło się - jak dotąd - najzuchwalsze moje przedsięwzięcie. Nie tylko napisałam opracowanie do szczególnie ukochanego przeze mnie nabożeństwa, ale zawróciłam nim głowę pewnej grupie ludzi z Kietrza i okolic. I dzięki temu Gorzkie Żale po mojemu zabrzmią w tym roku w cztery niedziele Wielkiego Postu.
24 grudnia 2022
Kantyczka bożonarodzeniowa
Bo ostatnio łatwiej mi zaśpiewać, niż powiedzieć. Świeżutka, przed chwilą w pośpiechu stworzona i nagrana.
Błogosławionych Świąt Narodzenia Pańskiego!
Jezu malusieńki
w Hostii nagusieńki
pod stopami leżysz
a któż nam uwierzy
- w Niebo na ziemi
Jezu mój maleńki
płaczesz samiusieńki
huczne urodziny
bez Bożej Dzieciny
- nieświęte Święta
Pasterze królami
króle Herodami
kapłani kupcami
prorocy mnichami
- kto odda chwałę
Czemu znów się rodzisz
czemu nie przychodzisz
w blasku Twojej chwały
odmienić świat cały
- kiedy ta godzina
Oczęta sen morzy
w nich ukryłeś, Boże
mądrość niezgłębioną
moc nieogarnioną
- miłość zwycięską
Gloria, gloria
in excelsis Deo
- et in terra pax.
17 września 2022
Miłość od pierwszego słyszenia
Dziś zapraszam na cztery minuty do Siedmiogrodu. Dziesięć lat temu zakochałam się w Erdély (Siedmiogród) od pierwszego wejrzenia.
W Budapeszcie, na samym początku, kiedy język węgierski był dla mnie jeszcze kolorowym i rytmicznym szumem, usłyszałam tę pieśń - i zakochałam się w niej od pierwszego słyszenia. Okazało się, że pochodzi z Siedmiogrodu właśnie. Mało tego, wciąż jeszcze słuchając węgierskiego bez zrozumienia, zakochałam się w krajobrazie ukrytym w siedmiogrodzkiej odmianie węgierskiego. To, co chłoną oczy, kiedy patrzą na krajobrazy Erdély, wyraża melodyjność, zaśpiew i akcent tamtejszych Węgrów.
Możecie wierzyć albo i nie, ale każdy Węgier z Węgier powie Wam to samo :)
Taka okazja niedawno mi się trafiła, rozerwać znów moje serce tęsknotą za Węgrami: siostry z Budapesztu poprosiły mnie o coś prostego, na instrumenty, na których grają.
Spróbowałam. Nie udało się. Bo kiedy tylko pomyślałam o tej pieśni jako motywie przewodnim, zobaczyłam pasmo Karpat, pobożność węgierskich górali, węgierską siedmiogrodzką duszę, rozdartą cierpieniem jak wąwóz Békás-szoros i tajemniczą jak Mohos-tőzeglap... I dalej poszło już samo. Nie dało się zatrzymać. Na domiar złego, w trakcie pisania były instrumenty, które nie były zaproszone, a wymusiły na mnie swoje nut parę. Doprawdy, nie wiedziałam, że trąbki mogą mieć tyle tupetu, żeby innym instrumentom wydzierać motyw. Róg przynajmniej jakoś łągodnie zasugerował smętnym i świadomym swej barwy drewnianym głosem, że on by lepiej brzmiał w tym a tym miejscu. Trąbki za to dotąd trąbiły mi w ucho, aż dałam za wygraną: macie, trąbcie swoje!
Nagranie poglądowe, wymaga wyobraźni. Instrumenty z maszyny, bez węgierskiej duszy nie oddają tego szarpiącego duszę uczucia, a ja sama śpiewam nieśmiało, bo dawno nie rozmawiałam po węgiersku i taki nieładny akcent mnie obleciał...
Mimo to - zapraszam do Siedmiogrodu i do czterech węgierskich sanktuariów Maryjnych, z których zdjęcia występują w filmiku: Csíksomlyó, Máriapócs, Márianosztra i Mátraverebei Szentkút.
7 sierpnia 2022
Za dużo baroku... (żart taki - przecież tego nigdy za wiele :) )
A było to tak, że moja siostra FMM w Budapeszcie grająca na kontrabasie podrzuciła mi do przepisania i udźwiękowienia swoją wakacyjną pracę domową. A tam? Aż się roiło od menuetów. Same wielkie barokowe znakomitości. Dorota rzuciła także - żartem, a jakże, że czemuż to mojego nazwiska tam nie ma?
Cóż było robić? Rękawica rzucona, to o honor bić się potrzeba.
Kiedy już wszystkie zadane nutki udźwiękowiłam, spakowałam wyobraźnię do plecaka i wyruszyłam w podróż w czasie. Wyszła sobie taka niewinna i powściągliwa wprawka. Nazwałam menuetem, ale czy to się da tak tańczyć? Ci, co się na tym znają pochylili głowy w milczeniu, a mnie niespodziewanie machina do podróży w czasie postawiła oko w oko z zazdrosnym o swe względy średniowieczem. Ale o tym w następnym odcinku.
Tymczasem oto kilka dźwięków z mojego barokowego kawałka podłogi ;)
19 lipca 2022
Leśny Sanctus, czyli o tym, że nie ma co się zarzekać.
Moje utwory i opracowania mają swoje legendy. "Leśny Sanctus" to tak naprawdę opracowanie pięknego hymnu mons. Marco Frisiny do słów św. Franciszka z Asyżu.
Ten hymn, by tak rzec, jest wśród sióstr "kultowy". Szczątki oryginalnego opracowania jeszcze czasem jakaś siostra pamięta. S. Ania Antkowiak, odpowiedzialna za liturgię na zakończenie jubileuszu zaproponowała mi napisanie opracowania z myślą o siostrach i instrumentalistach zaproszonych na Mszę jubileuszową. Z pewną nieśmiałością, ale podjęłam wyzwanie.
Usłyszałam go jako pochód Aniołów, taki leśny, o poranku, jak - nie przymierzając - Elfów u Tolkiena. Niosący ze sobą i pozostawiający po swoim przejściu światło, rosę i podmuch wiatru - jak to podobnie było z Eliaszem.
Chodziłam tak sobie (z adoracji na adorację) może ze trzy tygodnie, choć samego pisania było kilka dni (nocy). Kiedy zaś dwa tygodnie przed Mszą Jubileuszową s. Ania dała mi trzy dni na napisanie opracowania do naszego zgromadzeniowego Ave Maria, zaczęłam się śmiać i zarzekać, że "Pieśń Słoneczną" dopracowywałam chyba ze trzy miesiące, "Ty jesteś Święty" trzy tygodnie, "Ave Maria" poszło w trzy noce, ale na napisanie czegoś w trzy godziny to już się nie zgodzę.
Tymczasem, na próbie w wieczór poprzedzający Jubileusz, s. Ania zaczęła mruczeć pod nosem, że szkoda harfy. Bo w opracowaniu nie było (siostry harfistki miało nie być). No i co było zrobić? Trzy nocne godziny przed Jubileuszem i harfistka miała już swoje dźwięki. Wyszło jeszcze bardziej "leśnie". Z czystym sumieniem mogłam nazwać moją wersję hymnu "Leśny Sanctus". Zresztą, posłuchajcie sami:
Ale w trzy minuty to ja naprawdę już nie dam rady napisać utworu... No, dobrze, przynajmniej nie od razu na chór wielogłosowy i orkiestrę....
25 czerwca 2022
Matce Bożej, ku czci Jej Niepokalanego Serca
Ostatnie miesiące (zwłaszcza te godziny między zmierzchem a świtaniem), to mój malutki wkład w uroczystości zakończenia Jubileuszu stulecia obecności FMM w Polsce, które to odbędą się w Łabuniach k. Zamościa, 29 czerwca. Z radością mogłam dać upust mojemu grafomaństwu muzycznemu, przygotowując trzy utwory, które wykonamy w czasie i bezpośrednio po Mszy Świętej.
Z tych trzech chciałabym podzielić się ostatnim, jeszcze nie ostygłym po pośpiesznych poprawkach, jest aranżacja "Ave Maria", które powszechnie śpiewamy w Zgromadzeniu. Nie znam, niestety, autora.
Dziś rano, kiedy wysyłałam robocze nagrania - pomoce do nauki - naszym siostrom, pomyślałam, że rzucę w eter te (trochę niedoskonałe i zaśpiewane z maszyną) dźwięki - ku czci Niepokalanego Serca Maryi.
Może trafią komuś przez uszy do duszy i zainspirują do okazania czci i miłości Matce Bożej oraz wynagradzania Jej Niepokalanemu Sercu za wszystko, co Je rani...
29 maja 2022
Już za parę dni, za dni parę
Na dobre zamieniłam słowa na dźwięki. W tym duchu zapraszam do wspólnego wołania o Ducha Świętego hymnem "Veni Creator Spiritus".
Po polsku:
15 kwietnia 2022
Stabat Mater Dolorosa
Ta melodia do Stabat Mater to modlitwa nad duszą pewnego tragicznie zmarłego kapłana i zakonnika. Dlatego proszę każdego, kto jej słucha, o modlitwę za niego i za dusze kapłanów cierpiących w Czyśćcu.
Nagranie to jakby zapis narodzin tej melodii - kiedy już była gotowa, po prostu zaśpiewałam całość.
Aranżacja na chór oraz na chór z orkiestrą już istnieje i może kiedyś będzie jej dane zabrzmieć, a Wam usłyszeć...
29 marca 2022
Takie tam, muzyczne potknięcie ;)
28 marca 2022
Dla wielkopostnej zadumy.
Moje słowo pisane jest ostatnio na wymarciu. Czy kiedyś (znów) powstanie, jak Feniks z popiołów?
Poszłam w długą - w muzykę. Staram się nieco dokształcać, poza tym dużo się dzieje w dźwiękach, moich i nie moich...
Takie czasy, taki czas i u mnie, że łatwiej i rozważniej, a może nawet z większym pożytkiem dla innych - a więc godziwiej jest śpiewać, grać i uprawiać grafomanię dźwięków, niż mówić...
Nieco dźwięków - tym razem nie mojego autorstwa, ale Pawła Bębenka, a przeze mnie tylko śpiewanych.
Dla wielkopostnej zadumy, ufam, że pomocne.
-
►
2021
(30)
- ► października (3)
-
►
2020
(25)
- ► października (2)
-
►
2013
(16)
- ► października (1)
-
►
2012
(14)
- ► października (1)
-
►
2011
(24)
- ► października (2)
-
►
2010
(42)
- ► października (3)
-
►
2009
(43)
- ► października (4)
-
►
2008
(42)
- ► października (4)
