Kiedy dajesz jalmużnę, pościsz, modlisz się, rób to w ukryciu. Tak czytamy dzisiejszą Ewangelię. Tam widzi Ojciec.
Co widzi w moim ukryciu?
Kim jestem i co robię, kiedy nikt nie patrzy, czyli w mojej najgłębiej skrywanej intymności?
Może nie chodzi tylko o to, żeby się chować z czynionym dobrem, ale żeby moje najtajniejsze wnętrze z pogorzeliska po człowieczeństwie (moim, czy bliskich), stało się sanktuarium mojego życia z Bogiem: wzajemnej obecności, rozmów, wzajemnego okazywania sobie miłości.
Wewnątrz nas, bo to podstawowa relacja intymna, jakiej koniecznie potrzebujemy, aby być zdolnym do człowieczeństwa i świętości "na zewnatrz".
