Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ojcowie Pustyni. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ojcowie Pustyni. Pokaż wszystkie posty

10 grudnia 2013

I świętych Pan czasem (nie) wysłucha...

Za "Ojcami Kościoła" z Facebooka.:


Trochę długie, ale wstrząsające - znowu kawałek z "Listów" Barsanufiusza i Jana; tym razem korespondencja z ojcem, któremu umarł syn....

Inny chrześcijanin, nauczyciel filozofii, miał syna, któremu groziła śmierć. Zapytał tegoż Starca, abba Jana, czy będzie on żył, czy umrze. Odpowiedział mu, że będzie żył. I tak, jak powiedział Starzec, chłopiec przeżył. Po pewnym czasie podobnie zachorował drugi syn tego człowieka. I znów przyszedł on do tegoż Starca, a on mu znów odpowiedział:

My się modlimy, a rzeczą Boga jest zmiłować się nad nim . Odrzuć dla Niego własną wolę i dziękuj Mu za wszystko .

To usłyszawszy i nie zrozumiawszy sensu tej odpowiedzi, sądził, ze syn jego będzie żył. A gdy wrócił do niego, ów podniósł głowę, zobaczył świętych Starców stojących obok i zapytał ojca: „Widzisz świętych, którzy są przy nas?”, a gdy on odpowiedział: „Nikogo nie widzę”, rzekł: „Stoją tu i mówią do mnie: «Dlaczego twój ojciec przychodzi i naprzykrza się nam, żebyś żył w ciele . Oto więc modliliśmy się do Boga za ciebie i powiedział nam: Nadszedł czas, by odszedł z ciała»”. To rzekł do ojca i znów się odezwał: „Ojcze, wyrwali mnie z rąk Saracena , który mnie ciągnął do siebie i poprowadzili mnie do bardzo jasnego miejsca, którego nie da się opisać. Tam zobaczyłem niewinne dzieci, które mi powiedziały: «Ze względu na prośby twego ojca prosiliśmy Boga, abyś dostał się do tego miejsca. A oto [są] i ci, którzy sprawują Mszę i rozdają komunię». Po tych słowach zaczął odmawiać wielką modlitwę Ojcze nasz, któryś jest w niebie i Chwała Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu i w ten sposób oddał ducha . Ojciec jego był bardzo pocieszony, jako że był przekonany o zbawieniu jego duszy. Poszedł i powiedział o tym Starcowi i prosił go o wyjaśnienie, dlaczego nie powiedział mu jasno o śmierci tego syna tak, jak mówił o życiu drugiego.
A on mu odrzekł:

Powiedziałem ci: „Odrzuć dla Boga własną wolę, dając tym samym do zrozumienia, że umrze według ciała. Jeśli chodzi o mówienie w sposób niejasny, rozważ sam tę sprawę. Jesteś nauczycielem filozofii i masz uczniów. Jeśli więc dyktujesz któremuś z nich list, czy uczeń pisze to, co ty chcesz, czy opuszcza to i pisze, co mu się podoba? Oczywiste jest, że pisze to, co ty chcesz, a nie tak jak on sam chce. Tak samo rzecz ma się ze świętymi. Nie mówią oni sami z siebie, ale Bóg przez nich przemawia , jak chce, czasem skrycie i zawile, czasem jasno i prosto. Żebyś przekonał się, że tak jest, sam Pan powiedział do swoich uczniów: Nie wy będziecie mówili, lecz Duch Ojca waszego będzie mówił przez was . Tak więc mówi, jak sam chce, a nie jak oni chcą.

Usłyszawszy to i przekonany argumentacją starca, powiedział: „Skąd wiemy, że w przeszłości święci Ojcowie otrzymywali od Boga wszystko, o co poprosili?”
Starzec mu odpowiedział:

Nie otrzymywali wszystkiego, o co poprosili, ale to, co otrzymali, było zapisywane. Niech cię przekona słowo Ewangelii: Podszedł do Niego ktoś i powiedział: Mój syn jest opętany, przyprowadzałem go często do twoich uczniów, ale nie potrafili go uzdrowić . Jeżeli apostołowie nie otrzymywali tego, o co prosili, jak możemy powiedzieć, że święci wszystko otrzymują? Sami apostołowie bowiem dziwili się i mówili: Panie, dlaczego my nie mogliśmy go uzdrowić? A on im odpowiedział: Ten rodzaj nie wyjdzie inaczej jak przez modlitwę i posty .

Zapytał go znowu: „Dlaczego święci nie otrzymują wszystkiego, o co proszą?”
A Starzec powiedział:

Bóg czyni wszystko dla dobra ludzi, sam bowiem wie lepiej, co jest pożyteczne i korzystne dla nich. Ludzie nie zostają uzdrowieni dla ich własnego dobra, żeby na modlitwie unikali gadulstwa, modląc się o kolejne swe zachcianki: Wie bowiem Ojciec wasz, czego wam potrzeba, wpierw zanim go poprosicie . Bóg oszczędza cię, tak jak i świętych swoich. Oszczędza cię bowiem, żebyś nie pysznił się, że otrzymujesz zawsze to, o co prosisz, świętych zaś, żeby i oni się nie pysznili z powodu objawień, które im są dane. Bo nie są więksi od Pawła Apostoła, który mówił: Żeby zaś nie wynosił mnie zbytnio ogrom objawień, dany mi został oścień dla ciała, wysłannik szatana, aby mnie policzkował . Idź więc, uważaj na siebie i módlmy się do Boga, aby dał ci mocne serce i nieugiętą wiarę. Nie gorsz się z powodu świętych. Nie błądzi Święty Duch Boży, który mówi przez nich. W nich bowiem wypełnia się to, co powiedziano: Duch twój niech mnie prowadzi po równinie . 

To usłyszawszy, człowiek ów przekonany w Panu odszedł radując się i błogosławiąc Boga, który uwielbia swoich świętych. Amen.
(Z "Listów Barsanufiusza i Jana", Gaza, VI w., List 778)

3 lutego 2010

Pierwszy Krok


(felieton do naszej FMM-owskiej gazety, numer poświecony dialogowi)
Temat numeru to dla mnie dość łakomy kąsek, a to z powodu mojej pracy magisterskiej, która traktuje o dialogu międzyreligijnym i deklaracji „Dominus Iesus”. Jakkolwiek jest to mieszanka wybuchowa, która rozpala umysły słynnych teologów do czerwoności, nie mam serca zamęczać Was skomplikowanymi wywodami na ten temat. Felieton będzie o czym innym. O milczeniu. Dziwne, prawda? To akurat zasługa moich teologicznych poszukiwań, kiedy to wśród wielu entuzjastycznych prac na temat dialogu międzyreligijnego trudno mi było znaleźć odpowiedzi na najbardziej podstawowe pytania.
Pewnego dnia doszłam do wstrząsającego odkrycia. Nie umiem mówić! Oczywiście, nie chodzi o to, że nie umiem ubrać myśli w słowa. Chodzi o to, że tak naprawdę, nie panuję nad moim językiem. To tak, jakbym do podlewania małego zagonka używała strażackiej gaśnicy, która co rusz wymyka mi się z rąk i zalewa cały ogród.  Chodzi nie tylko o nieopanowanie, ale także o lekkomyślność. Tak, jak w niemy podziw wprawia mnie obserwowanie kiełkującego w czyimś sercu dobrego słowa, tak z przerażeniem śledzę zwinność słów złych, które potrafią się niewiarygodnie przepoczwarzać. Z przecinka, przez westchnienie, znamienne niedopowiedzenie, żart rzucony na gorąco, w plotkę, oskarżenie, a w końcu jest jedynym, co mamy do powiedzenia.
Co z milczeniem? Przecież, żeby dialogować, trzeba się wypowiedzieć.
Przychodzą mi na myśl dwie opowieści: Pierwsza to historia francuskiej malarki, która uczyła się chińskiej kaligrafii u jednego ze starych mistrzów. Podczas, gdy na uniwersytecie inni studenci zgłębiali tajniki tej sztuki, ona, bodaj przez rok, dzień w dzień ćwiczyła pisanie poziomej kreski. Mistrz ciągle był niezadowolony. Ona sama odkryła, że do tej pory tak naprawdę nie panowała nad pędzlem. Cóż to jest, pozioma kreska? Cóż to jest, milczenie? Tak proste, że wydaje się oczywiste i nieistotne. Umiejętność rozpoczynania i kończenia poziomej kreski doprowadziła ową malarkę do prawdziwego mistrzostwa w tej dziedzinie. Och, jak by mi się przydała taka sprawność w otwieraniu i zamykaniu ust.
Pora na drugi obrazek: anegdota z życia Ojców Pustyni.  W pewnym klasztorze reguła pozwalała powiedzieć tylko jedno zdanie, raz w roku i to tylko do przełożonego. Zdarzyło się, że pewien zakonnik, po roku pobytu, powiedział: „Jedzenie jest nie do zniesienia!”. W następnym roku, przyszedł powiedzieć, że „Cele są niewygodne!”. Rok później rzucił tylko: „Odchodzę!”. Przełożony westchnął: „Wiedziałem, że tak się to skończy. Przez cały czas tylko narzekał...”. Mimo że ta anegdota jest o niezadowoleniu, chcę pokazać inną prawdę: praktykowanie milczenia sprawia, że dopuszczamy do głosu to, co rzeczywiście mieszka na samym dnie serca.
Milczenie jest pierwszym krokiem do wypełnienia Franciszkowych słów: Błogosławiony sługa, który tak kochałby i szanował swego brata będącego daleko od niego, jak gdyby był z nim i nie mówiłby w jego nieobecności tego, czego nie mógłby powiedzieć z miłością w jego obecności. (Np 25)

28 lipca 2009

zapomniany Charbel

Z postacią o. Charbela spotkałam się kilka lat temu, jako, że jest on bardzo znanym świętym Bliskiego Wschodu. Ale jakoś tak o jego istnieniu zapomniałam... Do dzisiejszej prasówki.
Więc korzystam z okazji, żeby przedstawić tę niezwykłą postać za pomocą składanki z internetowych tekstów:
Święty Charbel Makhlouf urodził się 8.05.1828 r. jako piąte dziecko ubogich rolników Antuna i Brygidy Makhloufów, zamieszkałych w małej, górskiej miejscowości Beąaakafra, 140 km na północ od Bejrutu. Na chrzcie otrzymał imię Józef...
Na całym świecie ludzie modlą się do świętego pustelnika prosząc o orędownictwo, wsparcie i pomoc w trudnych sytuacjach, piszą listy, wysyłają maile. Do sanktuarium św. Charbela w Annaya wciąż przybywają pielgrzymi z całego świata. Jedni aby prosić o pomoc, inni aby podziękować za doznane łaski. Wciąż mają miejsce niezwykłe zdarzenia i cudowne uzdrowienia.
(i tu jeszcze...)
a tu "winowajca": artykuł na wiara.pl

Przy czytaniu artykułu na wiara.pl przypomniały mi się apoftegmaty Ojców Pustyni, które miały nade mną wielką moc (zapadania mi w pamięć na długie dziesjątki lat... na razie jest to prawie 16 od pierwszego przeczytania). Nie spotkałam drugiej tak genialnie zwięzłej i przepastnie głębokiej formy "traktatów" duchowych. Będąc dzieckiem dziwiłam się, ze "słowo" od Abba taki uczeń "przeżuwał" latami. Teraz już wiem: sama się tym od 16 lat żywię :)
No, dość gadania, pora przytoczyć parę:

O Abba Makarym, na ten przykład:

Pewnego razu, kiedy abba Makary wracał z wadi do swojej celi, spotkał po drodze diabła z sierpem. Diabeł usiłował go uderzyć, ale nie mógł tego uczynić. Wtedy powiedział: "Nic nie mogę przeciw tobie Makary. Robię to samo, czego i ty dokonujesz- pościsz — ja wcale nie jem; czuwasz—ja w ogóle nie śpię. Tylko w jednej rzeczy przewyższyłeś mnie." Abba Makary zapytał: "Cóż to za rzecz?" Diabeł odparł: "Twoja pokora. To właśnie z jej powodu, nie mogę ci nic zrobić". Wtedy święty wyciągnął ręce a demon zniknął. Abba Makary odszedł chwaląc Boga.

* * *
Abba Makary powiedział: "Sidła nieprzyjaciela są tym, co nazywamy nocą i ciemnością, jak powiedział Paweł: "Nie należymy do nocy ani do ciemności, ale należymy do dnia". Zaprawdę Syn Boży jest dniem a diabeł jest nocą. Lecz jeśli serce wychodzi częściowo ze zmagań, one ponownie, przez zazdrość, będą szukać współzawodnika. Wówczas zaczynają obarczać serce walką z rozpustą i upodobaniem do chłopców. W tych walkach zwykle serce tak słabnie, iż jest rzeczą niemożliwą, by człowiek ustrzegł czystość. Ukazują mu ogrom dnia, cierpienie cnót i cierpkość życia. Wielkie jest cierpienie i słabość ciała, jeśli serce jest w tym słabe. Jeśli zaś jest słabe w tym i jeśli ono rozprzęga się w cierpieniu walk, a równocześnie odrzuci od siebie serce złe i będzie błagać Boga w jękach duszy cierpiącej, wtedy Bóg dobry i litościwy dla swego stworzenia wyśle moc świętą, która opanuje serce, da mu płacz, pociechę oraz zapał, tak ze człowiek stanie się mocniejszy niż jego nieprzyjaciel i ten nie będzie miał nad nim przewagi. Będzie się on bać mocy, która mieszka w nim, jak to Paweł apostoł powiedział: "Walczcie, abyście otrzymali moc." To jest właśnie moc, o której głosił Piotr, mówiąc: "Dziedzictwo niezniszczalne i niepokalane, które jest zachowane dla was w niebie, wy bowiem jesteście strzeżeni przez wiarę mocą Bożą". Kiedy dobry Bóg widzi serce silniejsze od nieprzyjaciela, wtedy — widząc jego postępowanie - odbiera mu moc. Z obawą dopuszcza nieprzyjaciela do niego, aby walczyło z nim w nieczystości, przyjemności oka, próżnej chwale, pysze, która jest jak statek bez steru, błąkający się tu i tam. Jeśli serce za sprawą nieprzyjaciela staje się bardzo słabe, wtedy Bóg dobry i litościwy dla swego stworzenia, znów wysyła doń świętą siłę i ona bierze pod jarzmo Pocieszyciela duszę, serce, ciało i resztę członków, jak to powiedział Pan nasz Jezus Chrystus: "Weźcie moje jarzmo na siebie i poznajcie, że ja jestem cichy i pokornego serca". Wtedy Bóg dobry zaczyna otwierać oczy serca, aby nauczyć je wielbić Boga w pokorze i skrusze serca, jak rzekł Dawid: "Ofiarą dla Boga jest serce skruszone i pokorne", bowiem dzięki cierpieniom tych walk pokora i skrucha mieszkają w sercu. Wtedy moc odsłania umysłowi i sercu rzeczy niebieskie: śpiew i chwałę dla tych, którzy wytrwają. I jeśli człowiek znosi cierpienie, nie wiele to jest przy darach, które Bóg mu da, jak to powiedział apostoł: "Cierpień teraźniejszych nie można stawiać na równi z chwałą, która ma się nam objawić". Wtedy w obecności serca zaczynają się objawiać kary i ci których ukarano i wiele innych, o których mówić nie mogę wcale. I Pocieszyciel umacnia zamiary serca, którymi są czystość duszy i reszty członków oraz wielka pokora, czuwanie, wiedza czujna, umieszczanie się poniżej wszelkiego stworzenia, nie spoglądanie na to co złe w żadnym człowieku, czystość oczu i pilnowanie języka, czystość nóg, sprawiedliwość rąk i służba modlitw, cierpienie ciała, czuwanie dla Boga. Rzeczy te są wyznaczone dla niego z miarą i roztropnie, nie w bojaźni, ale w stałości. Jeśli rozum postępuje według roztropności przykazań Ducha, wtedy moc cofa się i w sercu trwają walki, niepokoje i namiętności ciała. Niepokoją one serce poruszeniami, uderzeniami strzał wroga. Lecz jeśli serce nawraca się, strzeże przykazań Ducha, wtedy ponad nim jest ochrona. Wówczas człowiek wie, że stałość jest to spoczynek, jak mówi Dawid: "Panie od kiedy wołałem do Ciebie, spocząłem według mojego zamysłu."

* * *
Kiedy abba Makary rozmawiał szczerze z braćmi, powiedział. "Zdarzyło mi się raz, że zatrzymałem się w wadi zbierając liście palmowe. Podeszła do mnie hiena rwąc włosy, jakby pokazując, ze płacze — jakby była kozłem — a jej łzy spływały na ziemię. Upadła do moich stóp, zmoczyła je swoimi łzami. Usiadłem i zająłem się nią, głaskałem ją rękoma i zdumiewałem się nad jej płaczem a ona przyglądała mi się. Następnie chwyciła moją szatę i ciągnęła mnie. Szedłem za nią w mocy Pana mego Jezusa Chrystusa i kiedy przyprowadziła mnie do miejsca, w którym mieszkała, gdzie znalazłem pozostawione tam 3 młode. Kiedy usiadłem, chwyciła je i położyła jedno za drugim na moim łonie. Dotknąłem ich i stwierdziłem, że są zniekształcone — mają brodę na plecach. Ulitowałem się nad nimi i powiedziałem: "Opiekunie wszystkiego, Panie nasz Jezu Chryste, który posiadasz wielki skarbiec litości, zmiłuj się nad istotą, którą stworzyłeś". Kiedy to wypowiedziałem bardzo płacząc przed Panem moim Jezusem Chrystusem, wzniosłem rękę, uczyniłem krzyż, znak zbawienia nad nimi a On je uzdrowił. Kiedy położyłem małe obok hieny, zajęła się nimi. Podeszły pod jej łono, ssały mleko a ona cieszyła się nimi i była dla nich łagodna. Przyglądała mi się z radością. Ja zaś podziwiałem dobroć Boga, miłosierdzie Pana naszego Jezusa Chrystusa, Jego litość nawet dla dzikich zwierząt, o które ona się troszczy. Wstałem i odszedłem chwaląc wielką dobroć Pana naszego Jezusa Chrystusa i ogrom Jego litości dla wszystkich istot, które stworzył."

* * *
Kiedy abba Ewagriusz siedział z abba Makarym, abba Pojmenem i abba Pafnucym, uczniem sprawiedliwym i szczerym, zapytał abba Makarego o wolną wolę. Rzekł im abba Makary: "Z wolnąwoląjest tak: człowiek wyda 1000 solidów na swoje pragnienia, na swój wybór. I one będą dlań jak jeden zaledwie obol. Jeśli jego wybór, wart jednego obola zostanie pogwałcony, to człowiek zapłaci grzywnę 1000 solidów z powodu pogwałcenia wyboru." Zapytał go: "Co oznacza to słowo?" Rzekł im abba Makary: "Szukajcie, patrzcie i rozważajcie słowo." I oni rozważali stwierdzając, że słowo jest prawdziwe. I pokutowali, a abba Makary modlił się nad nimi i odprawił ich chwalących Pana naszego Jezusa Chrystusa.

* * *
Pewien brat zapytał abba Makarego: "Mój ojcze, popadłem w występek." Rzekł mu abba Makary: "Mój synu, napisane jest: "Nie pragnę śmierci występnego, ale jedynie tego, aby występny zawrócił ze swej drogi i żył". Nawróć się więc mój synu, a zobaczysz człowieka radosnego, Pana naszego Jezusa Chrystusa, Jego twarz wypełnioną radością z twego powodu. Podobnie jak twarz piastunki pełna jest radości z powodu dziecka, kiedy ono wyciąga do niej swe rączki i buzię. Choćby ono było brudne, to ona nie unika zabrudzonej pieluszki i jej zapachu, lecz lituje się nad dzieckiem i tuli je do piersi z twarzą pełną radości, a cokolwiek by się nie przydarzyło będzie to dla niej słodkie. Jeżeli więc istota stworzona lituje się nad swoim dzieckiem, to o ileż bardziej (lituje się) nad nami miłość naszego Stworzyciela".

* * *
Pewien brat prosił abba Makarego: "Poucz mnie o pojęciu pokuty". Odrzekł mu abba Makary: "Pokuta nie odnosi się tylko do zginania kolan, na podobieństwo drzewa szadufu, które daje wodę wznosząc się i opadając. Ale jest jak roztropny złotnik, który chcąc wykonać łańcuch z ogniw złotych, srebrnych, żelaznych i ołowianych, naciąga go dotąd, aż łańcuch stanie się mocny. Tak też jest z pokutą: wszystkie cnoty zależą od niej."

* * *
Bracia zapytali abba Makarego wielkiego: "Czy miłosierdzie jest ponad uczynkami?" Odrzekł im, że tak. Bracia powiedzieli: "Przekonaj nas." I wtedy abba Makary zobaczył, że są zmartwieni i tchórzliwi, a chcąc ich podnieść na duchu, powiedział: "Widzicie kupca sprzedającego klientowi i mówiącego: Zarobiłem na tobie; ale jeśli zobaczy, że tamten jest ponury, dodaje mu trochę i ów odchodzi radosny. Podobnie jest z uczynkami, jeśli one stoją przed Bogiem, dawcą dóbr i sędzią sprawiedliwym smutne, wtedy Jego wnętrzności o obfitym miłosierdziu poruszają Go i uczynki wychodzą w radości, szczęściu i wesołości". Kiedy bracia usłyszeli to umocnili się a abba Makary zobaczył, że się radują dodał: "Jak miarka oliwy rozwesela duszę w obecności króla tego świata, tak trochę cnoty raduje przed Królem istot niebieskich i ziemskich, przed tym, który ma liczne skarby miłosierdzia Panem naszym Jezusem Chrystusem. Jest bowiem napisane: Od czasu Jana Chrzciciela, aż dotąd królestwo niebieskie doznaje gwałtu i ludzie gwałtowni zdobywają je, dalej bierzmy je i my gwałtem na miarę królestwa niebios, a pochwycimy tego, który jest Królem na wieki, Pana naszego Jezusa Chrystusa." Kiedy bracia to usłyszeli, upadli na twarz, wielbili jego stopy i odeszli radośnie, chwaląc Pana naszego Jezusa Chrystusa.

* * *
Zapytał go ten brat: "Czym jest wysoki lot, mój ojcze?" Odrzekł mu abba Makary: "Jeżeli orzeł wzlatuje wysoko w powietrze i wolny jest od sideł myśliwego, jeśli zaś usiądzie wpada w pęta. Podobnie jest z duszą, jeżeli ona zaniedbuje się i schodzi z wysokości cnoty, to wpada w sidła duchowego myśliwego".

* * *
Pewien brat zapytał abba Makarego: "Podaj mi wyjaśnienie tego słowa: "Myśli mego serca u Ciebie Panie". Starzec odrzekł mu: " Nie ma innego rozmyślania doskonałego oprócz imienia zbawiennego i błogosławionego Pana naszego Jezusa Chrystusa mieszkającego stale w twoim sercu, jak to jest napisane: "Jak jaskółka będę krzyczał i jak turkawka będę rozmyślał". W ten sposób sługa Boży, będzie trwał w imieniu zbawiennym Pana naszego Jezusa Chrystusa."

* * *
Abba Makary wielki powiedział: "Rozmyślaj o imieniu Pana naszego Jezusa Chrystusa w skrusze serca, przez wymawianie go swymi wargami, przez przyciąganie go do siebie. Nie twórz sobie w umyśle Jego wizerunku, ale wołaj do Niego: "Mój Panie Jezu Chryste, zmiłuj się nade mną" a w odpoczynku zobaczysz Jego boskość spoczywającą w tobie. Imię błogosławione, którego wzywał Jan Ewangelista mówiąc: Światłość świata, słodycz nienasycona, chleb życia i prawdy, oczyści człowieka wewnętrznego na podobieństwo czystości Adama, kiedy ten przebywał w raju."

* * *
Pewnego razu abba Makary przechodził wraz z braćmi przez pewną wieś i usłyszał chłopca, mówiącego do matki: "Mamo, pewien bogaty człowiek kocha mnie i okazuje mi względy, ja zaś nienawidzę go. A pewien biedak nienawidzi mnie, ja zaś go kocham." Abba Makary zdziwił się bardzo kiedy to usłyszał. Bracia zapytali go: "Cóż to za słowo, nasz ojcze, ze zdziwiłeś się tak bardzo?" Starzec uderzył się w piersi i powiedział: "Jakże wielka tajemnica zawiera się w tych słowach." Oni zaś błagali go: "Poucz nas o niej." Powiedział im: "Zaprawdę moje dzieci, Pan jest bogaczem, kocha nas, my zaś nie chcemy Go słuchać. Wróg nasz, diabeł, jest biedny, nienawidzi nas, a my kochamy i jego samego, i jego plugastwa, próżne pragnienia oraz resztę jego upodobań."

* * *
Abba Makary powiedział: "Pewnego razu, gdy siedziałem w celi, usłyszałem coś, jakby głos sokoła, a gdy wyszedłem ujrzałem wielkiego smoka. Kiedy mnie zobaczył, zgiął kolana i oddał mi cześć. Następnie wstał i zwrócił ku mnie swą twarz. Wtedy zobaczyłem jakiś okruch w jego prawym oku. Kiedy przywdziałem miłosierdzie Pana naszego Jezusa Chrystusa i niezwyciężoną siłę krzyża, chwyciłem go, uderzyłem w paszczę i powiedziałem: "Panie mój Jezu Chryste, otworzyłeś oczy ślepego od urodzenia, ulituj się nad słabością tego zwierzęcia, które stworzyłeś." Gdy to powiedziałem, okruch wypadł z jego oka. Smok zgiął swój kark trzy razy i ucałował moje stopy. Odprawiłem go i on poszedł sobie a ja oddałem chwałę Panu naszemu Jezusowi Chrystusowi za Jego miłosierdzie, obfite nawet dla zwierząt, o które również się troszczy."

* * *
Abba Ewagriusz zapytał abba Makarego, gdy siedział u niego z innymi braćmi: "W jaki sposób szatan znajduje te wszystkie złe myśli, które podrzuca braciom?" Abba Makary odpowiedział mu: "W rękach rozpalającego w piecu jest wiele iskier i on nie waha się ich odrzucić. Diabeł podobny jest do palacza i nie waha się wrzucać swe złe iskry - to jest nieczystości - do serca każdego człowieka. Wiemy też, że woda gasi ogień i zwycięża jego siłę. Podobnie jest ze wspomożeniem Obrońcy, Pana naszego Jezusa Chrystusa i z niepokonaną mocą krzyża. Jeżeli zrzucimy przed nimi nasze słabości, to ugaszą wszystkie złe twory szatana, wypełnią nasze serce i rozpaląje w Duchu Świętym ogniem niebieskim i stanie się ono pełne radości"

* * *
Abba Makary wielki rzekf: "Wiadomo o waszych sercach, że radujecie się głosem Pana. Słuchajcie Go nie tylko po to, by słuchać, ale by pobrać naukę i wypełnić ją Każdy bowiem, kto słucha słów Bożych ze wszystkich swoich sił, jest tym, który bierze mądrość po to, by ją wypełnić. Wielu słuchało słowa Bożego, ale nie słuchali w mocy Bożej i w Jego radości, dlatego nie poczynili postępów. Pan nasz Jezus Chrystus mówi o nich tak: Kto ma uszy do słuchania niechaj słucha, a gdyby oni nie przestali słuchać, nie musiałby znowu wołać: Kto ma uszy do słuchania niechaj słucha. Pan nasz Jezus Chrystus zna naturę diabelską, która walczy z duszami, nie pozwala im słuchać słowa Bożego i zbawić się — dlatego powiedział: Kto ma uszy do słuchania niechaj słucha. Bo gdyby oni słuchali, uczyniliby postępy i przezwyciężyliby wszelkie namiętności duszy i ciała. Jeżeli (diabeł) nie pozwala duszy słuchać słowa Bożego w mocy, to dusza nie czyni postępów, ani nie znajduje sposobu na zwalczanie namiętności ciała, jako że słowo Boże nie jest w niej umieszczone Jeżeli wróg zapanuje nad nią, to ona nie znajduje sposobu, by odrzucić ze swego serca wszelkie złe namiętności. Zaś dusza, z którąjest słowo Boże, zdolna jest uniknąć namiętności i wyrzuca z siebie szatana, a ten ucieka zawstydzony. Tak bowiem jest napisane u apostoła: Słowo Boże jest skuteczne i ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, przenikające aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku. Widzimy zatem, że jeśli pozwala się człowiekowi słuchać słowa Bożego, to on odrzuca namiętności. Ale jeśli nie pozwala mu się słuchać, jego dusza staje się jak z ołowiu, nie wyrzuca nic ze swych myśli. Dlatego diabeł nienawidzi tych, którzy są tego rodzaju. Jeżeli więc ci, którzy są tego rodzaju trwają przez całe życie w ascezie i dziewictwie, a nie idą na przód, to ani nie znają słodyczy Boga, który jest słodszy od plastra miodu, ani nie znają mocy Bożej, która jest silniejsza niż cokolwiek i dzień po dniu umacnia duszę i serce. Jest bowiem napisane: Serce sprawiedliwych mężniejsze jest niż serce lwa. Widzicie więc, moje dzieci, że serce sprawiedliwych jest silne A dlaczego ono jest silne? Ponieważ oni pozwalają sobie jeść pokarm duchowy — słowo Boże i dlatego ich dusza jest silna, tak jak ludzie, którzy pozwalają sobie spożywać pokarm cielesny i dlatego dzień za dniem są mocni. Jeżeli jednak nie pozwoli im się jeść tego pokarmu, ciało ich słabnie i jeśli wrogowie walczą z nimi, szybko ich pokonują. Teraz, moi kochani, przygotujcie sobie coś do jedzenia z pokarmu duchowego, by nabrać odwagi i zwyciężyć wroga. A dlaczego nie pozwolono im jeść? Ponieważ ich serce nie jest prawe, nie walczą z pragnieniami serca, ich serce jest skalane, ponieważ nie wzięli żadnego poznania Boga. Oto dlaczego demony nie pozwalają im jeść pokarmu świętego, by nie umocnili swoich dusz. I z tej przyczyny spędzają cały czas swego życia w trwodze serca, w jego odrętwieniu i zmartwieniach. Przez całe życie oskarżają siebie i swoich towarzyszy. Moi kochani, strzeżcie się więc tego złego owocu, byście żyli i by zaliczono was do udziału Boga w Chrystusie Jezusie, naszym Zbawicielu."

* * *
Abba Pojmen powiedział: "Za każdym razem gdy siedzieliśmy u abba Makarego, nie mogliśmy powiedzieć żadnego słowa, którego by wcześniej nie znał, był bowiem nosicielem Ducha Świętego i w jego sercu mieszkał Duch proroczy, jak w Eliaszu i wszystkich innych prorokach. Był on odziany w pokorę jak w płaszcz, przez moc Pocieszyciela, który mieszkał w nim. Widać było, ze jest wypełniony łaską Bożą, a chwała Pana była na jego twarzy. Pocieszenie Ducha Świętego, który był w nim, przechodziło na każdego, kto siedział wokół niego. Gdy zostaliśmy napełnieni radością, weselem i pociechą jego słów żywych i pełnych łaski, odeszliśmy do naszych cel oddając chwałę Bogu i Jego słudze abba Makaremu, na chwałę Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu, teraz i zawsze i na wieki wieków amen."

(oj... nie będę szukać innych, bo mogłabym tak długo... a wpis poraziłby nieskończonością... zachęcam do poszukiwania książek z apoftegmatami Ojców Pustyni np. tej, albo tej albo innych; również do Filokalii)